Katarzyna Dowbor nie mogła powstrzymać łez
Już lada dzień rozpocznie się listopad, który tradycyjnie uważany jest za szczególny czas zadumy i wspomnień o bliskich, którzy odeszli. Jedno z pasm ostatniego wydania „Pytania na śniadanie” zostało poświęcone właśnie temu tematowi, choć w nieco innej perspektywie – w studiu porozmawiano o czworonożnych przyjaciołach, których odejście nieraz budzi ogromny smutek.
To właśnie wtedy swoim doświadczeniem postanowiła podzielić się prowadząca, Katarzyna Dowbor. Dziennikarka znana jest ze swojej miłości do zwierząt, tym razem opowiedziała jednak o smutnym aspekcie opieki nad nimi – chorobą i śmiercią. Powrót pamięcią do wydarzeń z tego roku okazał się dla niej jednak niezwykle bolesny, co widać było po lejących się łzach.
„On wiedział, że ja o niego walczę”
Katarzyna Dowbor na samym początku przyznała, że w tym roku straciła aż trzech członków rodziny. Szczególnie mocno przeżyła śmierć psa Stefana, który chorował na nowotwór:
Rok jeżdżenia na radioterapię, na chemię spowodował, że on mi tak ufał. On wiedział, że ja o niego walczę. Był przecudnym, mądrym psem. Trudno się pozbierać... płaczesz po takim zwierzaku bardzo długo.
Katarzyna Dowbor zwróciła też uwagę na panujące wciąż niezrozumienie dla ludzi, którzy mocno przeżywają śmierć swoich zwierzaków. Dziennikarka wprost przyznała, że czworonogi to pełnoprawni członkowie rodzin, dlatego smutek po ich odejściu nie powinien nikogo dziwić: „Nie rozumiem, dlaczego ludzie się dziwią, że płaczemy po naszych zwierzętach”.
Prezenterka opowiedziała też, że po śmierci psa otrzymała od swojego brata szczeniaka tej samej rasy – jak przyznała, pomogło jej to ukoić ból po stracie.

