Tragiczny koniec ikony Hollywood. Prawda o tamtej nocy do dziś szokuje
4 sierpnia 1962 roku świat obiegła wiadomość o śmierci Marilyn Monroe. Oficjalna przyczyna zgonu – ostre zatrucie barbituranami – na zawsze naznaczyła jej biografię piętnem tragedii. W jej krwi i wątrobie wykryto śmiertelne stężenie pentobarbitalu oraz wodzianu chloralu, a lekarz sądowy określił zgon jako „prawdopodobne samobójstwo”, choć pojawiały się też głosy o przypadkowym przedawkowaniu. Od tego momentu każda opowieść o Monroe była już filtrowana przez pryzmat jej dramatycznego końca, a jej życie – przez lata przedstawiane jako bajka o Kopciuszku – zaczęto postrzegać jako nieuchronną klęskę.
„Boginie”: niezwykły film z 1958 roku. Przerażające podobieństwo do życia wielkiej ikony
W 1958 roku, gdy Marilyn Monroe wciąż była u szczytu sławy, na ekrany kin trafił film „Bogini” w reżyserii Johna Cromwella. Scenariusz napisał Paddy Chayefsky, laureat Oscara za „Marty”, który później zdobył kolejne statuetki za „Szpital” i „Sieć”. W roli głównej zadebiutowała Kim Stanley jako Emily Ann Faulkner – młoda kobieta z rozbitego domu na południu USA, która pod pseudonimem Rita Shawn staje się gwiazdą Hollywood.
Choć Stanley utrzymywała, że jej postać nie była wzorowana na Monroe, podobieństwa są uderzające: obie bohaterki wychowały się w rodzinach z nieobecnymi ojcami i nieprzystosowanymi matkami, obie wcześnie wyszły za mąż, by potem rozwieść się i szukać szczęścia w Hollywood, obie zmagały się z uzależnieniami, załamaniami nerwowymi i próbami samobójczymi.
Film skupia się niemal wyłącznie na życiu osobistym bohaterki, pomijając jej zawodowe sukcesy. Obserwujemy jej toksyczną relację z matką, nieudane małżeństwa oraz dramatyczne doświadczenia macierzyństwa. Rita, podobnie jak Monroe, jest przedstawiona jako osoba nieustannie poszukująca miłości i akceptacji, a jej dziecięce traumy determinują całe dorosłe życie. W jednej ze scen bohaterka, nie mając komu opowiedzieć o swoich sukcesach w szkole, zwierza się bezdomnemu kotu – symboliczny obraz samotności, która towarzyszyła Monroe przez całe życie.
Nienawidziła swojego najbardziej znanego występu? Szokujące słowa aktorki wyszły na jaw
Kim Stanley, zanim zadebiutowała w filmie, była już uznaną aktorką teatralną i telewizyjną. Co ciekawe, w 1955 roku zagrała główną rolę w sztuce „Przystanek autobusowy”, którą Monroe przeniosła na ekran po ukończeniu nauki w słynnym Actor’s Studio. Stanley miała okazję poznać Monroe osobiście, co mogło wpłynąć na jej interpretację postaci Rity.
Sama aktorka jednak nie wspominała pracy nad filmem „Bogini” najlepiej. „To moja najmniej ulubiona rola w całej karierze” – mówiła. „Cheyefsky wyciął wszystkie komiczne sceny, a to złamało mi serce, bo przecież każdy czasem próbuje się śmiać. Bez żartów! Mała sierotka Annie w Hollywood naprawdę nie jest interesująca”.
„Bogini” nie stała się sukcesem ani artystycznym, ani komercyjnym. Stanley i Cromwell winili za to Chayefsky’ego, który – mimo braku doświadczenia – wymusił prawo do ostatecznego montażu. Produkcja stała się pierwszą z wielu prób zmierzenia się z mitem Monroe – próbą, która zapoczątkowała trend portretowania gwiazdy. W kolejnych latach powstały takie obrazy, jak „Blondynka” czy „Mój tydzień z Marilyn”.
- Zdetronizował Bena Afflecka i stał się numerem 1! Ten film na faktach wywołuje ciarki
- Dopiero co Netflix dodał go do biblioteki, a już jest w TOP3! To jeden z największych kinowych hitów ubiegłego roku
- Netflix usuwa kilkadziesiąt filmów z biblioteki. Obejrzysz je tylko do końca października
- W 1954 roku Clint Eastwood nie dostał roli i napisał ten list. Przepraszał w nim, że był... tak fatalny!
- W 1987 r. Bill Murray zagrał w tym filmie. Po zakończeniu zdjęć nie chciał o nim rozmawiać!
