Jury z Mołdawii przyznało Polsce 12 punktów na Eurowizji
70. Konkurs Piosenki Eurowizji wygrała Bułgaria, reprezentowana przez Darę z utworem „Bangaranga”. Polska dzięki Alicji Szemplińskiej z „Pray” zajęła zaś dwunaste miejsce. 24-latka była jednocześnie w finale na wysokiej, siódmej pozycji w głosowaniu jurorów. Komisje z aż czterech krajów przyznały nam swoje najwyższe noty, czyli 12 punktów.
Jednym z państw, które dało Polsce swoją „dwunastkę”, była Mołdawia. Szybko wokół not tamtejszego jury rozpętała się niemała afera. Członkom komisji zaczęto zarzucać, że zbyt nisko ocenili reprezentującą sąsiednią Rumunię Alexandrę Căpitănescu z „Choke Me”, przyznając jej „zaledwie” 3 punkty. Wielu liczyło, że mołdawskie 12 punktów powędruje właśnie do niej.
„Sami widzieliście, jaką punktację musiałam dziś ogłosić”
Margarita (Rita) Druță, która była rzeczniczką mołdawskiej komisji i przekazała Europie punktację z tego kraju, po finale Eurowizji nie kryła emocji. Przyznała wprost, że była zrozpaczona werdyktem, jaki musiała ogłosić na żywo. „Wciąż się trzęsę i nie mogę dojść do siebie. (…) Czuję się zdruzgotana, bo sami widzieliście, jaką punktację musiałam dziś ogłosić” – mówiła w zamieszczonym w sieci nagraniu.
Druță przyznała, że gdy zobaczyła protokół z głosowania komisji, chciała odmówić pojawienia się na antenie. Zadzwoniła do dyrektora Teleradio Moldova i powiedziała: „Przepraszam, ale odmawiam prezentacji. Nie mogę patrzeć w kamerę, kiedy Rumunia ma taką punktację, zwłaszcza w roku, w którym mają tak piękną piosenkę”, cytuje przytaczane przez nią samą słowa „Türkiye Today”.
Potem rzeczniczka komisji wydała oświadczenie, w którym odcięła się od punktacji mołdawskich jurorów. „Moja rola była wyłącznie profesjonalna. Nie brałam udziału w procesie głosowania. Wierzę, że więź między Rumunią a Mołdawią jest znacznie silniejsza niż punktacja ogłaszana przez kilka sekund”.
Dyrektor mołdawskiej telewizji podał się do dymisji
Mołdawski nadawca publiczny wydał w tej sprawie oświadczenie, w którym podkreślił, że jurorzy działali niezależnie i nikt nie wywierał na nich nacisków. Jednocześnie w związku z zaistniałą sytuacją do dymisji podał się Vlad Țurcanu, pełniący dotąd rolę dyrektora Teleradio Moldova.
„Chociaż zdystansowaliśmy się od decyzji jury w finale Eurowizji, głosowanie jest naszą odpowiedzialnością, a przede wszystkim moją, jako szefa instytucji. Unikałem wydawania poleceń jurorom, a to, co się stało, jest czymś niezwykłym. Z naszego punktu widzenia jury nie wzięło pod uwagę delikatnych relacji między Republiką Mołdawii a naszymi sąsiadami, Rumunią i Ukrainą” – wyjaśnił. Podkreślił, że jego rezygnacja to wyraz niezmienności stanowiska Mołdawii wobec tych państw.
Przypomnijmy, że Mołdawię w 70. Konkursie Piosenki Eurowizji reprezentował Satoshi z utworem „Viva, Moldova!”. Sam artysta i Alicja Szemplińska nawiązali przyjacielską relację. Poznali się już kilka miesięcy temu, gdy Mołdawianin przyjechał promować do Polski swój eurowizyjny utwór.
