Karol Strasburger w „Familiadzie”
„Familiada” to nadawany od 1994 roku teleturniej TVP2, który pomimo upływu lat cieszy się nieustającą popularnością wśród telewidzów. Niedawno program przeszedł dużą metamorfozę, przenosząc się do zupełnie nowego studia i zmieniając czołówkę, co miało związek z objęciem formatu przez nowego producenta.
W teleturnieju niezmienne pozostaje jedno – postać prowadzącego. Od samego początku gospodarzem jest Karol Strasburger, bez którego dziś już nikt sobie „Familiady” nie wyobraża. 78-letni dziś prezenter zaskarbił sobie sympatię publiczności m.in. swoim charakterystycznym poczuciem humoru. Jego „suchary” stały się nieodłącznym elementem formatu.
Strasburger zwrócił się do widzów
Karol Strasburger słynie także z elokwencji. Przez lata pracy zdobył doświadczenie, dzięki któremu przed kamerą czuje się jak ryba w wodzie. Ostatnio jednak musiał wytłumaczyć się widzom z jednej rzeczy. Niektórzy zaczęli bowiem zwracać uwagę na to, jak wypowiada słowo „dwadzieścia”. Produkcja oficjalnie odniosła się do tych sygnałów, podkreślając:
Dziękujemy za wszystkie wasze wiadomości – wiedzcie, że każdą z nich czytamy i szeroko analizujemy.
Specjalny komunikat w tej sprawie opatrzono fragmentem z odcinka, w którym głos zabrał sam Strasburger. Nawiązał do wszystkiego, kiedy przedstawiał zasady gry w finałowej rundzie: „Mówię wyraźnie dwadzieścia, bo czepiają się. Jak powiem szybko „dwajeścia”, to mówią: „jak pan mówi, panie Karolu, to się mówi dwadzieścia”. To ja wiem, ale przyspieszam. Naprawdę sorry”.
Nasz gospodarz kulturę słowa ma w jednym palcu – naturalność, duże emocje, czas i gra o pieniądze często… po prostu niosą za sobą szybką artykulację – skwitowała produkcja.

