Film „NAZA” z nagrodą w Wenecji. Oklaski trwały prawie 25 minut
Na niedawno zakończonym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji Yuval Abraham oraz Rachel Szor, twórcy dokumentu „NAZA”, otrzymali Nagrodę Specjalną Jury. Po seansie „NAZY” publiczność nagrodziła obraz trwającymi prawie 25 minut owacjami.
Post on Instagram
Produkcja zawiera zeznania oficerów i żołnierzy, którzy opowiadają o tym, jakich, bazujących na sztucznej inteligencji, systemów, używa izraelska armia podczas działań w Strefie Gazy. Sam tytuł oznacza natomiast skrót, który używany jest przez izraelskie wojsko do określania przewidywanej liczby ofiar z ludności cywilnej.
Wszyscy ci ludzie - izraelscy politycy i dziennikarze w kraju - atakują ten film i zaprzeczają jego tezom, nawet go nie oglądając
– skomentował w Wenecji Abraham, odnoszą się do reakcji na obraz w swoim kraju.
Twórcy już wcześniej zostali wyróżnieni Oscarem za „Nie chcemy innej ziemi” – tutaj ukazali ciągnącą się przez dekady batalię prawną mieszkańców Masafer Yatta na Zachodnim Brzegu o zachowanie swojej wioski.
Miki Zohar rozpocznie proces odebrania obywatelstwa filmowcom
Izraelski minister kultury – Miki Zohar – skrytykował filmowców za podejmowanie tematyki konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Politycy z Izreala mówili o twórcach, że są „hańbą o wstydem” dla kraju. Zohar zapowiedział, że natychmiast rozpocznie działania, których celem będzie odebranie Szor i Abrahamowi obywatelstwa. Tamtejsze prawo zezwala na coś takiego, choć tego rodzaju sytuacje należą do rzadkości. Argumentem może być np. udowodniona nielojalność wobec państwa, szpiegostwo lub zdrada.
Płonąca nienawiść do samych siebie, jaką kierują się twórcy, którzy są gotowi szkodzić swojej ojczyźnie, by zdobywać oklaski antysemitów na całym świecie, jest niepojęta i stanowi zdradę państwa – napisał Zohan na X.
Dodał, że sama nagroda dla „NAZY” jest czym „wstrząsającym”. Podkreślił też, że to właśnie dlatego w kraju przeprowadzono reformę w kinematografii, zgodnie z którą, cytując za Filmwebem, publiczne środki mają w większym stopniu trafiać do produkcji o potencjale komercyjnym, a w mniejszym do niezależnych i artystycznych filmów podejmujących wrażliwe tematy polityczne.
