Nowości na Netflixie: „Szeptacz”
28 sierpnia na platformie Netflix ukazał się nowy film aktora i reżysera Jamesa Ashcrofta. Produkcja bardzo szybko zyskała zainteresowanie polskich widzów i błyskawicznie wdrapała się na sam szczyt rankingu dziesięciu najchętniej oglądanych filmów w serwisie. Na podium wyprzedziła „Tajemniczą kobietę” oraz „Grand Theft Auto VI: Szersze spojrzenie”. W dalszej części zestawienia uplasowały się następujące tytuły: „Pojmanie El Chapo”, „Shrek”, „Shrek 2”, „2012”, „Dzień sądu”, „Ostatni dom”, „Shrek Forever”.
O czym jest „Szeptacz”?
Obraz jest filmową adaptacją powieści Alexa Northa, która znalazła się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Kiedy ośmioletni syn Toma zostaje porwany, owdowiały autor kryminałów zwraca się o pomoc do swojego dawno niewidzianego ojca, emerytowanego detektywa. Ten niespodziewanie odkrywa, że zaginięcie chłopca może być powiązane ze sprawą skazanego kilka dekad temu seryjnego mordercy, który znany był jako „Szeptacz”.
W obsadzie „Szeptacza” znalazł się miedzy innymi jeden z najlepszych amerykańskich aktorów – Robert De Niro. Mężczyzna jest laureatem dwóch Oscarów za filmy „Wściekły Byk” oraz „Ojciec chrzestny II”. Na ekranie pojawiają się też zdobywca dwóch Złotych Globów Michael Keaton („Birdman”) i Adam Scott („Rozdzielenie”).
Post on Instagram
„Aktorzy się starają, ale to za mało”
Choć obsada i popularność w steamingu sugerują, że mamy do czynienia z hitem, to opinie widzów są jednak mieszane. Internauci doceniają grę aktorską, ale zwracają uwagę na dość przeciętną fabułę. Zdaniem niektórych literacki pierwowzór był całkiem niezły, ale to w ekranizacji coś poszło nie tak. Patrząc na oceny, to na Filmwebie produkcja ma średnią 5,9 na 10, na IMDb jest nieco wyżej, bo 6,2.
- No przeciętnie bardzo - nie ma tu ani klimatu, ani napięcia, ani emocji. Fabuła korzysta z klisz, ale nie to jest największym problemem - przecież klisze mogą działać świetnie. Tylko że tutaj brakuje własnego pomysłu, atmosfery albo sposobu prowadzenia scen, który by te klisze odświeżył. I to generuje najgorszy rodzaj przewidywalności - nie tylko wiesz, jak się skończy, ale praktycznie wiesz, co wydarzy się za 30 sekund... Aha, i niespecjalnie cię obchodzą losy bohaterów...
- Obsada to nie wszystko. Film stara się budować napięcie, ale zwyczajnie tutaj to nie wychodzi. Aktorzy się starają, ale to za mało. (…) Całość niestety się nie broni.

