Stanisław Bareja – mistrz polskiego kina i komedii
Stanisław Bareja to jeden z najsłynniejszych polskich reżyserów. Urodził się w 1929 roku w Warszawie, a potem razem z rodziną przeniósł się do Jeleniej Góry.
Mężczyzna zasłynął za sprawą celnego wyłapywania absurdów polskiej codzienności. Tworząc kolejne scenariusze, inspirował się często wypowiedziami z telewizji, hasłami politycznymi albo nawet napisami na murach. W jego produkcjach pojawiają się także wątki z mięsem – to nawiązuje natomiast do kariery ojca filmowca, który prowadził własny zakład wędliniarski, a następnie trafił do Państwowych Zakładów Przetwórstwa Mięsnego.
Kultowe cytaty z filmów Barei. Znasz je wszystkie?
W czasie swojej kariery reżyserskiej Bareja miał okazję pracować z takimi osobami, jak: Stanisław Tym, Krzysztof Kowalewski, Jan Kobuszewski, Maria Chwalibóg czy Zofia Czerwińska. Jego filmy i seriale, przy których też pracował, na zawsze zapisały się w kanonie polskiej komedii i do dziś bawią rodaków.
Sprawdź też: Teresa Lipowska: „Taką scenę zagrałam, że im poszło w pięty!”
Oto piętnaście cytatów z kultowych dzieł Barei. Pamiętasz je wszystkie?
„Brunet wieczorową porą”
- Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem.
- Przepraszam, ale mam ważny międzynarodowy telefon.
- Większego idioty nie widziałem jak żyję! / Zatem warto było przyjechać z Ciechocinka.
- Czerwony kapelusz jest właściwie zawsze podejrzany.
- Przeczytał kartę chorobową i zdrową nerkę mu, rozumiesz, wyciął, pomyłkowo, jak się zresztą okazuje.
„Miś”
- Parówkowym skrytożercom mówimy nie!
- Klient w krawacie jest mniej awanturujący się.
- Z twarzy podobny zupełnie do nikogo.
- Nic, panie kierowniku! Oczko mu się odlepiło, temu misiu!
- Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego! Bijemy się o Złotą Patelnię!
„Zmiennicy”
- Mysza spadła na fiata. Samochód do kasacji, a kierowca chyba na chirurgię.
W odpowiedzi padło: Ale teraz tandetę produkują. - Panie, zgaś pan tego peta, bo jak rąbnie, to będziesz pan butów w niebie szukał.
„Alternatywy 4”
- A w Charkowie dwóm mężczyznom dali ślub. Wszyscy mówili: pomyłka, pomyłka!
- Mądremu wystarczą dwa słowa, a głupiemu to i referatu mało.
- Jest taki piękny, rosyjski zwyczaj. Żeby wyjść, trzeba najpierw trochę posiedzieć. A my stworzymy inny obyczaj, nasz polski. Żeby wejść, trzeba chwilę poczekać.
