Od koleżanek z pracy do biznesowych partnerek
Historia BasicLab nie zaczyna się w laboratoriach wielkiego koncernu, ale w biurze, gdzie Anita (sprzedaż) i Asia (marketing) połączyły siły. Szybko okazało się, że zawodowo rozumieją się bez słów. To, co zaczęło się od wspólnych tematów w pracy, przerodziło się w marzenie o własnej marce.
Wiedziałyśmy, że jesteśmy dobre w tym, co robimy. Może to zabrzmi nieskromnie, ale tak właśnie było
– wspomina Asia Zgajewska.
Nie było jednak łatwo. W wywiadzie założycielki obalają mit o łatwym starcie.
To były nasze złotówki. Jak to mówimy: nie mamy ojców szejków. Żaden fundusz ani instytucja nas nie wspierały. Miałyśmy własne oszczędności, ale musiałyśmy też wziąć prywatne pożyczki jako dwie rodziny
– zdradza Anita Zacharska.
To właśnie ta mieszanka odwagi, determinacji i – jak same mówią – odrobiny „biznesowej naiwności” pozwoliła im stworzyć coś unikalnego.
Reklamy bez retuszu: „Agencje patrzyły na nas jak na wariatki”
BasicLab od początku szedł pod prąd. W świecie beauty, gdzie idealnie gładka skóra jest standardem (często nieosiągalnym), one powiedziały: „Stop”. Decyzja o całkowitym braku retuszu zdjęć modelek była dla branży szokiem.
Dopytywali się na każdym etapie projektu, czy na pewno tego nie chcemy. Agencje, które zajmują się tym profesjonalnie, nie umiały zrozumieć, dlaczego
– opowiadają założycielki.
Dlaczego to zrobiły? Z szacunku do relacji, jaką każdy z nas ma ze swoją skórą przez całe życie. Anita i Asia wierzą, że pory, piegi, zmarszczki czy blizny opowiadają naszą unikalną historię.
To jest przykre, że patrzymy na siebie z pretensją w lustrze, bo to, co widzimy w reklamach, jest czymś nierealnym, czymś wyfotoszopowanym
– zauważa Anita Zacharska. Transparentność stała się fundamentem ich komunikacji, nawet jeśli oznaczało to pokazywanie prawdy, w którą... konsumentki początkowo nie wierzyły.
Edukacja zamiast pustych haseł
Zamiast obiecywać „magiczne odmłodzenie”, BasicLab postawił na naukę. To ta marka wprowadziła do powszechnego języka terminy takie jak antyoksydacja, fotoprotekcja czy bariera hydrolipidowa. Nie bały się trudnych nazw składników, wierząc, że wyedukowany konsument podejmie lepsze decyzje.
Wierzymy w to, że jeśli odpowiednio wyjaśnimy znaczenie tych słów, łatwiej nauczymy odbiorców, jak dbać o relację z własną skórą
– tłumaczy Anita.
To podejście sprawdziło się w 100%. Dziś produkty takie jak serum z trehalozą czy korygujące z retinalem mają status kultowych, a na stronie marki widnieje ponad 100 000 opinii potwierdzonych zakupem. To dowód na to, że Polki i Polacy chcą świadomej pielęgnacji, opartej na faktach, a nie marketingu.
8 lat marki i plany na przyszłość
W rozmowie założycielki wspominają też trudne momenty, jak jesień 2019 roku, kiedy zatory płatnicze zachwiały płynnością finansową firmy.
Wpadasz do głębokiej wody, ale nie wiesz, że tam jest 100 metrów w dół. I dzięki temu, że nie wiedziałyśmy, chyba odważniej w to weszłyśmy
– śmieją się dzisiaj.
Mimo wyzwań, marka nie tylko przetrwała, ale wciąż rośnie, planując ekspansję globalną. Bo, jak mówi motto marki: BasicLab odpowiada skórze – każdej, bez względu na wiek, szerokość geograficzną czy pochodzenie.
Zobacz pełną, pełną emocji i anegdot rozmowę z założycielkami BasicLab:
Pielęgnacja, która odpowiada Twojej skórze
Jak wspominają w wywiadzie założycielki BasicLab, najlepsza pielęgnacja to ta, która idealnie odpowiada potrzebom Twojej skóry. To właśnie dlatego portfolio marki jest tak szerokie – aby każdy mógł znaleźć rozwiązanie dla siebie. Wiemy jednak, że wybór w gąszczu tylu specjalistycznych produktów może być wyzwaniem.
I tu marka wyciąga pomocną dłoń. Nie musisz wybierać w ciemno – każdy może skorzystać z bezpłatnej, profesjonalnej porady kosmetologa. Wystarczy, że napiszesz na adres porada@basiclab.shop, a ekspert przeanalizuje potrzeby Twojej cery i pomoże ułożyć rutynę szytą na miarę.
