Bo nadal igra ze śmiercią i wciąż dodaje nowe filmy na swoim kanale na YouTube. Ten, w którym udokumentował swój wyjątkowo nieszczęśliwy i szczęśliwy zarazem (bo mężczyźnie ostatecznie nic się nie stało) skok, zobaczyło już ponad 2,5 miliona osób. YouTuber cudem uniknął poważnego wypadku, spadając zaledwie kilka centymetrów obok skały „El Morro” w Crystal Cove w południowej Kalifornii.
Musicie przyznać, że wyglądało to groźnie…
Internauci komentują jego skok krótko i zwięźle, nawiązując do nazwy klifu – „moron” (czyli „idiota”). YouTubera nic to nie nauczyło, bo kontynuuje swoje niebezpieczne popisy i nadal dzieli się nimi ze swoimi widzami. Zobaczcie jego inne nagrania. Co o tym myślicie? Czy to jeszcze odwaga, czy już głupota?
Czytaj dalej:
- Ten film skasowano jednym kliknięciem! Kultowy hit uratowała praca z domu
- „Nagrałem go 25 lat za wcześnie”. Ridley Scott stworzył wizualne arcydzieło, którego nikt nie zrozumiał
- Zdobył aż 8 Oscarów, ale przegrał w najważniejszej kategorii. Mimo to wciąż uchodzi za nieprześcignione arcydzieło
- Olga Kalicka demoluje magazyn wózkiem widłowym. Tak zaczyna się niezwykła relacja w polskim filmie
- To najbardziej wyczekiwany film tego roku! Słynne uniwersum wraca do kin