Na jesieni stacja TVN powróciła z nową edycją programu „Azja Express”, który okazał się być hitem zeszłorocznej ramówki. Tym razem do show zaproszono bardziej i mniej znane gwiazdy, m. in. Joannę Przetakiewicz, Łukasza Jakóbiaka, który wybłagał u projektantki zabranie go do Azji, Michała Piróga, Martę Wierzbicką czy Dorotę Gardias.
Producenci dbają, by w drugiej edycji „Azja Express” nie brakowało emocji. W wyemitowanym wczoraj, piątym odcinku show, uczestnicy mieli za zadanie wypić krowi mocz. Na Twitterze rozgorzała dyskusja na temat granic, jakie celebryci są w stanie przekroczyć dla sławy.
„Gdzie się znajdują granice waszej godności ludzkiej? Czy „gwiazdy” tego programu mają jakaś godność i szacunek do siebie?” – pyta jedna z internautek. „Jacy bogowie, taki nektar” – podsumowuje kolejna.
#azjaexpress gdzie się znajduje,granice Waszej godności ludzkiej? Czy ,,gwiazdy,, tego programu,mają jakaś godnośÄ‡ i szacunek do siebie???
— Lianna (@LiannaAndrzejak) October 5, 2017
Moczny program! ðŸ‘
— Wojtas (@wojt102111) October 4, 2017
Co za dno...#azjaexpress https://t.co/iTFdA68w62
Dziwię się, że to bez większego problemu piją, a jak były kokosy to już rzygali #azjaexpress
— szon sziran (@_shaw_mendez) October 4, 2017
Jeżeli uryna jest od chorej krowy i któryś uczestnik zachoruje, co wtedy? Jak ekipa #AzjaExpress rekompensuje tę odwagę? 🤔 #dzisiajwTV
— Patryk Tarachoń (@pszczerry) October 4, 2017
W programie TVN w Azji "gwiazdy" piją mocz krów. Jacy bogowie, taki nektar. #Przetakiewicz #azjaexpress pic.twitter.com/reuqgGJfu2
— Sycylia 🇵🇱 (@sycylia6_) October 4, 2017
Czytaj dalej:
- Wielki powrót uwielbianego hitu na Netflix! Związek głównych bohaterów zawiśnie na włosku, znamy szczegóły
- 9 Oscarów i miejsce wśród najwybitniejszych dzieł kina. Ta historia wciąż wyciska łzy
- Powstaje nowy film o Facebooku, ale bez dawnej gwiazdy. Jesse Eisenberg wyznał wprost, co myśli o miliarderze
- Spielberg wraca na szczyt. Nowy film legendarnego reżysera wywołał prawdziwe szaleństwo
- Aż 95% widzów jest zachwyconych! Ten hit okrzyknięto „najlepszym filmem wojennym ostatnich lat”