Nikt nie dawał jej szans. Softrockowa ballada z lat 70. stała się jedną z „najlepszych piosenek wszech czasów”

Czasem największy przebój to utwór, w który nikt nie wierzył. Tak było z softrockową balladą z 1975 roku, która mimo początkowej niechęci muzyków podbiła listy przebojów i przeszła do historii jako hymn miłości lat 70. Dziś uznawana jest za jedną z „najlepszych piosenek wszech czasów”.
fot. Elena.Katkova
  • „Miracles” początkowo nie przypadł do gustu członkom zespołu, ale stał się ich największym hitem.
  • Inspiracją dla utworu była duchowość i poezja.
  • Sukces singla wyniósł album „Red Octopus” na szczyt listy Billboard Hot 200, gdzie utrzymał się przez cztery tygodnie.
  • Odwiedź stronę główną RMF FM

Niechciany przebój, który zmienił wszystko

Historia „Miracles” to dowód na to, że czasem największe sukcesy rodzą się z wątpliwości. Gdy Marty Balin, wokalista i współzałożyciel Jefferson Starship, przedstawił zespołowi swój nowy utwór, reakcja była daleka od entuzjazmu. „Wszyscy powiedzieli: ‘Nie wiem, to dość dziwne, stary’” – wspominał Balin w książce „Got a Revolution!: The Turbulent Flight of Jefferson Airplane”. „Naprawdę się martwiłem; nikt tego nie lubił. Ale po pięciu dniach powiedziałem sobie: ‘Może to oni się mylą."

Duchowa inspiracja i poetycka miłość

Choć „Miracles” brzmi jak klasyczna piosenka o miłości, jej geneza jest znacznie głębsza. W wywiadzie dla Songwriter Universe w 2018 roku Balin zdradził, że zainspirował się śpiewem z Indii i tamtejszą kulturą. „Czytałem też perską poezję, w której mówią o Bogu, ale jakby mówili o kobiecie”.

Od niechęci do szczytu list przebojów

Mimo początkowych oporów, to właśnie „Miracles” stało się największym przebojem Jefferson Starship, docierając do 3. miejsca na liście Billboard Hot 100. Sukces singla przyczynił się do tego, że album „Red Octopus” jako jedyny w historii zespołu (zarówno pod szyldem Airplane, jak i Starship) zdobył 1. miejsce na liście Billboard Hot 200, utrzymując się tam przez cztery tygodnie od 6 września 1975 roku.

Miłość i nienawiść do hitów

Grace Slick, ikona Jefferson Starship, nigdy nie była fanką tego utworu, ale jeszcze bardziej nie znosiła późniejszych hitów Starship, takich jak „Sara”, „Nothing’s Gonna Stop Us Now” czy „We Built This City”. „Myślałam, że są idiotyczne” – powiedziała w wywiadzie dla The Guardian w 2025 roku. „Nie ma miasta zbudowanego na rock and rollu! Los Angeles powstało na ropie, pomarańczach i przemyśle filmowym… głupia piosenka. Ale nasz producent powiedział: ‘Tak, ale to hit.’ I miał rację”.

Czytaj dalej: