Niechciany przebój, który zmienił wszystko
Historia „Miracles” to dowód na to, że czasem największe sukcesy rodzą się z wątpliwości. Gdy Marty Balin, wokalista i współzałożyciel Jefferson Starship, przedstawił zespołowi swój nowy utwór, reakcja była daleka od entuzjazmu. „Wszyscy powiedzieli: ‘Nie wiem, to dość dziwne, stary’” – wspominał Balin w książce „Got a Revolution!: The Turbulent Flight of Jefferson Airplane”. „Naprawdę się martwiłem; nikt tego nie lubił. Ale po pięciu dniach powiedziałem sobie: ‘Może to oni się mylą."
Duchowa inspiracja i poetycka miłość
Choć „Miracles” brzmi jak klasyczna piosenka o miłości, jej geneza jest znacznie głębsza. W wywiadzie dla Songwriter Universe w 2018 roku Balin zdradził, że zainspirował się śpiewem z Indii i tamtejszą kulturą. „Czytałem też perską poezję, w której mówią o Bogu, ale jakby mówili o kobiecie”.
Od niechęci do szczytu list przebojów
Mimo początkowych oporów, to właśnie „Miracles” stało się największym przebojem Jefferson Starship, docierając do 3. miejsca na liście Billboard Hot 100. Sukces singla przyczynił się do tego, że album „Red Octopus” jako jedyny w historii zespołu (zarówno pod szyldem Airplane, jak i Starship) zdobył 1. miejsce na liście Billboard Hot 200, utrzymując się tam przez cztery tygodnie od 6 września 1975 roku.
Miłość i nienawiść do hitów
Grace Slick, ikona Jefferson Starship, nigdy nie była fanką tego utworu, ale jeszcze bardziej nie znosiła późniejszych hitów Starship, takich jak „Sara”, „Nothing’s Gonna Stop Us Now” czy „We Built This City”. „Myślałam, że są idiotyczne” – powiedziała w wywiadzie dla The Guardian w 2025 roku. „Nie ma miasta zbudowanego na rock and rollu! Los Angeles powstało na ropie, pomarańczach i przemyśle filmowym… głupia piosenka. Ale nasz producent powiedział: ‘Tak, ale to hit.’ I miał rację”.
