Justyna Steczkowska wyznała prawdę o swoim małżeństwie. A jednak

Justyna Steczkowska ponad ćwierć wieku temu poślubiła Macieja Myszkowskiego, z którym doczekała się trojga dzieci. Ich relacja od początku wzbudzała duże zainteresowanie mediów. Nie inaczej było, gdy w 2017 roku para ogłosiła separację. Teraz artystka otworzyła się w temacie małżeństwa, nie zostawiając wątpliwości, ile było prawdy w medialnych doniesieniach.
Co dzieje się w małżeństwie Justyny Steczkowskiej? fot. AKPA

Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski

Justyna Steczkowska i Maciej Myszkowski pobrali się w 2000 roku i doczekali się razem trojga dzieci. Mają dorosłych już synów Leona i Stanisława oraz nastoletnią córkę Helenę. Choć dziś mąż gwiazdy unika blasku fleszy, w przeszłości robił karierę w modelingu. W latach 90. do Myszkowskiego wzdychały tłumy Polek.

Jedną z nich była właśnie Steczkowska. Po raz pierwszy zobaczyła przyszłego męża w gazecie. „Jeszcze nikt mnie nie znał jako Justyny Steczkowskiej i zakochałam się w tym chłopaku. Pomyślałam: Boże, wow, jaki on piękny” – wyznała po latach podczas konferencji jednej z marek kosmetycznych. Maciej Myszkowski porzucił ostatecznie bycie modelem na rzecz architektury, którą zajmuje się do dziś.

Steczkowska i Myszkowski byli w separacji

Przed laty głośno było o rozstaniu Steczkowskiej i Myszkowskiego. W 2017 roku para podjęła decyzję o separacji, dając sobie czas na postanowienie, czy chcą nadal być razem. Ostatecznie ich związkowi udało się przetrwać gorsze chwile, o czym Steczkowska opowiedziała po latach „Vivie”. „To jest mocne doświadczenie i nauka, ile są dla siebie warci. (…) Czy jesteśmy dla siebie ważni, czy coś jeszcze razem możemy zbudować” – mówiła.

Steczkowska szczerze o swoim małżeństwie

Teraz piosenkarka ponownie otworzyła się w temacie swojego małżeństwa, uczestnicząc w programie „Stare zdjęcia gwiazd”. Przyznała, że budowanie relacji i przeżywanie wspólnych wzlotów i upadków na oczach całej Polski nie było łatwe. Zwróciła też uwagę, że tabloidy chętniej odnotowują te gorsze chwile.

„Przeszłam z prasą mnóstwo procesów. Najgłupsze w prasie, uważam, to te takie skróty myślowe. Skoro idzie z walizką, wyprowadziła się z domu. Skoro poszła z tym na kawę, to zapewne już zdradza. Wszystko to są jakieś totalne bzdury” – oceniła. Steczkowska podkreśliła przy tym, że małżeństw z podobnymi kłopotami, z jakimi sama się mierzyła, jest wiele.

Faktem jest, że mieliśmy swoje problemy, tak jak tysiące innych małżeństw mających troje dzieci, rozpędzoną karierę – skwitowała.

Czytaj dalej: